loader img
Top

Misje w Zambii

  • Masansa

  • Poniedziałek 26 lutego 2018

Drodzy Przyjaciele    
Po bardzo suchym styczniu, praktycznie bez opadów, w lutym nareszcie przyszły deszcze. W ciągu ostatniego tygodnia nie było ani jednego dnia bez porządnego deszczu. W Środę Popielcową nawet bałem się, że ludzie nie przyjdą do kościoła, bo krótko przed godziną 15.00 lunęła potężna ulewa. Na szczęście trwała ze dwadzieścia minut i potem do końca dnia nie padało.


W związku z deszczami niestety stan naszych buszowych dróg jest, jak to zwykle bywa w tym czasie, opłakany. Błoto i głębokie kałuże sprawiają, że poruszanie się po nich to męka. Najbardziej odczuł to ksiądz Zenon, w którego samochodzie uległ uszkodzeniu napęd na cztery koła i musiał w celu naprawy pojechać do Lusaki. Dla przypomnienia dodam, że to 300 kilometrów w jedną stronę. Sama jazda to już spory koszt, nie mówiąc o samej naprawie. Na dodatek rząd zambijski w połowie lutego podniósł ceny paliw, pomimo, że ostatnio zambijska waluta umocniła się nawet nieco w stosunku do dolara. Ta podwyżka dla nas to około siedem USD więcej na każdym baku. No, ale podobno nawet najlepszy rząd, kiedy zabranie mu pieniędzy, nie zawaha się sięgnąć głębiej do kieszeni obywateli.


Co do deszczów, to cieszą się nasi parafianie, bo przynajmniej cześć zasiewów będzie uratowana. Chociaż, jeśli ktoś miał zasianą kukurydzę na glebach bardziej piaszczystych, stracił wszystko. Teraz modlimy się, aby deszcze trwały do połowy kwietnia, bo wtedy będzie co zbierać z pól.
Którejś nocy przebudziłem się około czwartej nad ranem i stwierdziłem, że nie jestem sam pod moskitierą. Razem ze mną był tam komar. Absolutnie nie powinien się tam znaleźć, bo po to w końcu jest moskitiera, a jednak … . Być może dostał się tam kiedy ją podnosiłem, kładąc się spać. Jednak dla pewności zaraz następnego dnia zrobiłem przegląd i znalazłem dwie dziurki, przez które ta bestia mogła się przedostać do środka. Być może kiedyś zaczepiłem nią o coś, albo też uszkodziłem w jakiś inny sposób. W każdym bądź razie mogłem otworzyć w ten sposób drogę dla nieproszonych gości. Reperacja nie była skomplikowana. Kawałek nitki i mam nadzieję, że mogę spać bezpiecznie.


Przy tej okazji przypomniał mi się pewien rysunek satyryczny z komarem, którzy przesłał mi kiedyś jeden z moich kuzynów, z podpisem, że: „aby wyssać całą krew z człowieka potrzeba 1 200 000 komarów, ale aby wyprowadzić z równowagi wystarczy jeden”. Otóż z zambijskiej perspektywy, rzecz nie przedstawia się tak zabawnie. Wystarczy bowiem jeden komar, aby zabić człowieka. Niech się trafi taki, który akurat przenosi malarię i można takiego spotkania nie przeżyć. Mimo, że tutaj na ogół nie ma problemu z dostępem do lekarstw przeciwko malarii, to jednak co chwilę słyszy się, że ktoś z powodu malarii umiera. Taki sobie mały komar budzi w Afryce realny strach.
Niedawno miałem okazję spotkać nowozatrudnioną w klinice w Masansie pielęgniarkę, która okazała się katoliczką. Dowiedziałem się od niej, że obecnie jest tam zatrudnionych sześć pielęgniarek, dwóch felczerów (nie ma lekarza) i jeden  farmaceuta. Obejmują oni swoją opieką teren o średnicy sporo ponad 20 kilometrów, zamieszkały przez około siedem tysięcy ludzi. Oprócz Masansy na tym terenie, znajdują się także dwie inne nasze stacje. Czyli, że liczba katolików sięga 800 osób. Wobec tego procent katolików w Masansie nie odbiega zasadniczo od tego, jaki jest w całej Prowincji Centralnej, to znaczy 12%. Nie powiem, nie jest to pocieszające. Miałem nadzieję, że jest lepiej.
Zbiórki ministrantów prawie zawsze dostarczają mi jakiejś atrakcji. Na pierwszej w Wielkim Poście wygrałem zakład o 200 kwacha. Jak to tego doszło? Jedne z ministrantów zadał mi pytanie: „Dlaczego Jezus, kiedy niósł krzyż, to brzydko wyrażał się o ludziach?” Już samo pytanie rozbawiło mnie do cna. Powiedziałem, że nie wierzę, ale oni twierdzili, że Jezus tak mówił. Tak byli przekonani o swojej racji, że nawet kiedy zaproponowałem zakład o 200 kwacha, to bez wahania przyjęli propozycję. Po zbadaniu sprawy okazało się, że „winnym” okazało się jedno z rozważań Drogi Krzyżowej, które znajduje się w „Icitabo ce sali” – co się tłumaczy „Książka do modlitwy”, czyli takim „Skarbcu modlitw i pieśni” w języku ciBemba. Otóż rozważanie każdej stacji owej Drogi Krzyżowej zaczyna się od cytatu z Pisma świętego. Jeśli jest odniesienie do Ewangelii, to z Ewangelii, a jeśli nie ma, to z jakiejś innej księgi Pisma świętego. Przy stacji VII - „Drugi upadek Jezusa pod krzyżem” cytatem jest wiersz 17 z Psalmu 22, czyli „Sfora psów mnie opadła, otoczyła mnie zgraja złoczyńców…” (Ps 22,17). Nasze chłopaki usłyszały to w kościele, a nie sprawdzili, więc sądzili, że sam Jezus wypowiedział te słowa. Była więc okazja wyjaśnić im, kto i kiedy ten Psalm napisał, jakie jest jego znaczenie. Bowiem pierwsze słowa tego właśnie Psalmu „Boże mój, Boże mój czemuś mnie opuścił …” Jezus wypowiedział na krzyżu, wskazując na wypełnienie się zawartego w nim proroctwa.
Tak więc obecnie zastanawiam się, na co wydać wygrane 200,- ZMK. Chociaż na razie pozostaje zagadką, jak oni chcą je zdobyć.
Z darem modlitwy.


Ks. Marek                            Masansa, 26.02.2018